Albo nie, bo jest fajne. Nie wiem w sumie. Może bez zasad ale z zasadami? 100 dni, ale wyrwanych z kalendarza, nie po kolei. Ok. Niech tak będzie.
W sumie nie wiem jak będzie. YOLO.
Jutro jadę na konkurs, idę tylko na 1 lekcje, nie muszę się uczyć wzorów, sikam ze szczęścia, płacze, kisnę, umieram. Serio. Taka ulga. Jeszcze walnę 75% i będę mieć spokój z egzaminem z historii. Hehe. Chciałabym. Ale to nie takie łatwe, skoro się nie uczyłam wcale. Lipton.
Z niemieckiego też bym chciała, ale to nieosiągalne. Eh. Życie jest straszne! Założę zaraz depresyjnego tumblra, wezmę łyżkę i podetnę sobie nadgarstki.
Boże, czuję się jakoś inaczej psychicznie. Tak bardziej pewnie, niezależenie, haha. Buntuję się.
Kurde, słucham tych starych piosenek Eneja od wczoraj i wspomnienia wracają. Jak na konkursie teatralnym z ukraińskiego w piątej klasie miałyśmy 'Pan Babilon' w tle jako przerywnik, gdy przygotowywałyśmy scenę. I pomyśleć, że to wszystko przed MBTM. Czuję się taka wyróżniona, bo znałam ten zespół przed ich tą całą sławą, tak, chwalę się, haha. Gdzie w szafce mam nawet autografy, które dostałyśmy od mamy jednego z chłopaków. Hehe. Wspomnienia są spoko.
Dobra, kończę, bo w sumie nie mam co opowiadać. Do następnego!
nieważne

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz