#100 happy days |DAY1|

  Witajcie w tym jakże pięknym, poniedziałkowym wieczorze! Wczoraj oficjalnie zakończyłam ferie, więc dzisiejszego poranka musiałam wybrać się do szkoły. Nie byłam na to gotowa, dalej nie jestem na to gotowa. Potrzebuję jeszcze chwili przerwy, serio. Cały ten tydzień mamy zawalony sprawdzianami, a szczególnie jeśli chodzi o środę: klasówka z matematyki, wzory z 3 lat z fizyki, słówka z niemieckiego i coś na chemii :) Strasznie denerwuje mnie fakt, że niektórzy nauczyciele sądzą, że mamy tylko ich przedmiot do nauki. Najgorzej jest teraz, kiedy zbliżają się testy. Na szczęście ja aż tak wielkich problemów z nauką nie posiadam, pomijając moją niezdolność do zrozumienia najprostszego pojęcia z chemii i wkucia do głowy jakichkolwiek fizycznych wzorów. Wszystko inne mam pod kontrolą. Ostatnie próbne egzaminy z polskiego napisałam na 98%, matematyki 75%, niemiecki podst. 88% i rozsz. 54%. Wyników z przyrodniczych nie znam, bo testy zagubiły się gdzieś w szkole. Ale też chyba nie poszły mi źle- z tego, co dowiedziałam się na chemii, miałam jako jedna z dwóch osób 5/7 punktów akurat z tego przedmiotu, więc jestem pozytywnie zaskoczona.
  Wracając do tytułu posta- jak pewnie zauważyliście, postanowiłam rozpocząć serię 100 happy days. Będzie to polegać na tym, że postaram się codziennie wrzucić jakiś post- nieważne o czym. Mogą to być moje rozważania na dany temat, jakieś nowinki, tagi, poradniki. Mam dużo pomysłów, ale trochę mało motywacji do ich zrealizowania. Lubię blogować, ale ostatnio nie czerpię z tego satysfakcji. Niestety coś w głębi mnie ciągle zmusza mnie do przelewania siebie w jakąś formę, ukazania tego światu. 
  W każdym razie, zaczynając od dzisiaj, oficjalnie rozpoczynam serię 100 happy days, czyli 100 postów dzień po dniu. Moim pomysłem jest podsumowanie postu czymś pozytywnym, co sprawia mi radość. 
 Ostatnimi czasy jestem bardzo szczęśliwa i usatysfakcjonowana z mojej egzystencji, haha, jaki naukowy tekst :D (wowo, Paulina wstawiła emotikon inny niż uśmieszek).  Po prostu cieszę się wewnętrznie ze wszystkiego, mam ochotę skakać, cokolwiek. Endrofiny, endrofiny. Może to skutek zmiany mojej diety, czuję się o wiele lepiej niż na początku stycznia. W każdym razie muszę pojechać zrobić wyniki krwi- ostatni raz byłam w maju, więc już dawno temu. 
 To chyba koniec na dzisiaj, nie chcę wyczerpywać limitu słów, haha. Miłego wieczoru, w sumie mogę życzyć Wam już dobranoc! 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz