żyję

  O cholercia. Dawno mnie tu nie było! Miałam napisać coś od dłuższego czasu, ale wciąż brakuje mi czasu. Naprawdę. Czas, to najbardziej intrygująca zagadka świata, jest cały czas, ale za każdym razem w końcu zaczyna go brakować. 
Ostatnio w moim życiu dużo się dzieje. Szczególnie w szkole. Muszę się Wam pochwalić, że przeszłam w konkursie kuratoryjnym do etapu wojewódzkiego z WOS'u i j. niemieckiego. Niby się cieszę, ale to oznacza 3x więcej nauki. Od środy codziennie rano przed lekcjami mamy spotykać się w ramach języka, więc nie będę miała czasu nawet spisać lekcji, haha. 
 W ciągu kilku tygodni mieliśmy kilkanaście prac klasowych, więc mieliśmy przysłowiowy... dobra, nie będę przeklinać chociaż tutaj.
 Próbuję obudzić sobie z powrotem chęci do czegokolwiek. Nie chce mi się nic robić, bo nie przynosi to efektów. Po prostu brak mi motywacji. Reaktywowałam tumblra. Jakoś idzie. Zaczynam znowu pisać opowiadanie/książkę. Napisałam ostatnio wiersz. Obcięłam paznokcie i gram na gitarze. Do świąt muszę się w końcu nauczyć F-Dura. 
 Nie mogę doczekać się stycznia, zacznę małe przygotowania do końca roku szkolnego. Zrobię sobie wtedy takie wow. Mam przynajmniej nadzieję.
JEJKU. Słucham Daughter i Soley, ale już mnie ciągną mnie do siebie tak jak w tamtym roku. Są po prostu zbyt subtelne. Mam ochotę na Blackout. I chyba go sobie puszczę. 


 Ostatnimi czasy znowu pokochałam też KOL. Po prostu siedzę, słucham. I myślę. O wszystkim. Inspirują mnie. Gdy słyszę ostatnie dźwięki The end to łzy same mi z oczu lecą, a nigdy żadna piosenka tak na mnie nie działała. No oprócz the xx i myslovitz. 
 Muszę się Wam przyznać, że mam wielkie oczekiwania co do nowej szkoły. Oderwę się od przeszłości i zacznę w sumie z czystą kartą. Tym razem będę sobą. Posiadam jedno, malutkie marzenie, które mam nadzieje się tam spełni. To chyba drugie z kolei, jeśli chodzi o najważniejsze dla mnie.
 Na dniach postaram się dodać moje zdobycze z sh, bo udało mi się znaleźć trochę ciekawych rzeczy. Akurat było 50% mniej, więc za swoje ciuchy, nie licząc mamy, zapłaciłam około 40-50zł. A jest ich bodajże 7, czy 8.
 No i najpiękniejsza wiadomość dla mnie. Co prawda dostałam je na początku miesiąca, ale je pokochałam. Marzyłam o nich od podstawówki, w końcu mam je u siebie. Najcudowniejsze buty na świecie... 
 Dobra, na dzisiaj kończę. To i tak więcej, niż myślałam. Na dole podrzucę Wam kilka linków. Do następnego!

WATTPAD!!! KLIK

tumblr  KLIK

ask KLIK