START A FIRE

Nie ma słów, żeby opisać moje feelsy w tym momencie. Naprawdę.
Jedynie chcę Wam przypomnieć, że o 18:00 obowiązkowo zasiadamy przed telewizorem i włączamy Polsat. Historia rodzi się na naszych oczach.
Tyle wspomnień, rzeczy z tym związanych. A teraz zaczynają się MŚ. Tutaj. W Polsce. Mimo wszystko kocham siatkówkę całym sercem. 
Nawet jeśli nie umiem grać, nie robię wszystkiego perfekcyjnie. Siatkówka to coś więcej niż tylko sport.
DLATEGO...
 W GÓRĘ SERCA, BO POLSKA WYGRA MŚ!!!



biało-czerwone to barwy niezwyciężone!



TOP 5 ŻENAD MODY

Strasznie mi się nudzi, więc ponarzekam trochę na styl ubierania innych ludzi, haha. Naprawdę, musi być ze mną coś nie tak, skoro wstawiam taki gówniany post o 3 w nocy. Zainspirowałam się starym filmikiem Zuźki. No ale przejdźmy do rzeczy, grr. 

1. CZAPKI
Wiem, to idiotyczne, ale strasznie irytują mnie czapki. Nie chodzi mi o noszenie ich zimą bądź sposób jako ochronę przed słońcem. Chodzi mi o noszenie tych cholernych czapek jak worek po ziemniakach bądź 'słeg' fullcap'ów w pomieszczeniach. Nie rozumiem czemu ludzie nie ściągają ich w szkole, tylko siedzą w nich na lekcjach. To moim zdaniem chore. Chyba, że ktoś ma problem z uszami, dobrze. Albo ma po prostu tłuste włosy. Ale istnieje coś takiego jak szampon. No dobra, bo jeszcze mnie zhejtujecie.

2. ŻEL DO WŁOSÓW
Serio? Pewnie zapytacie sami siebie co mi nie pasuje. Odpowiadam Wam już teraz- wieża Eiffla na głowie. To jest po prostu denerwujące, gdy jakiś chłopak napakuje sobie całe opakowanie żelu na włosy. Nie wiem, może chcecie wyglądać jak Ronaldo, czy coś. Ale nie, wyglądacie tak, jakbyście co najmniej przez tydzień się nie myli. Jak już tak stawiacie sobie te włosy, to zróbcie sobie irokeza. To o wiele lepsze rozwiązanie.

3. SPODNIE NA ORANGUTANA
Tego już nie będę komentować XDDDD Rili? Serio? Naprawdę? Opuszczone spodnie na pół dupy... rozwolnienie czy coś? Wtedy zrozumiem, ale żeby tak na co dzień...

4. SPODENKI....
Dobrze. Spodenki się nosi, to normalne. Są dresowe, jeansowe... Można spotkać ich wiele. Jednak kupowanie ich o kilka rozmiarów za małe, żeby sięgały do połowy pośladków... moim zdaniem to idiotycznie wyzywające, naprawdę. Mam wrażenie, że dziewczyna się wtedy się nie szanuje. Może uznacie, że mam ból dupy, bo sama nie mogę takich nosić, ale uwierzcie- wolałabym w ogóle nie wyjść z domu, niż pokazywać pośladki całemu miastu.

5. TUNELE

Znowu mam ból dupy, wiem. Jednak takie małe tuneliki mi się nawet podobają, nie wiem jakie tam są rozmiary, ale taki wielkości dziurki do nosa jest okay. Niestety większy już nie. Brzydzą mnie tunele wielkie jak śliwki, naprawdę. Szczególnie okropnie wyglądają po wyciągnięciu, kiedy ucho zwisa. Fuj. 

__

Wiem, to chore Top 5, ale moje. Możecie uznać mnie za idiotkę, ale przyjmę to z honorem!

xx




WŁOOOSY

Tak jak obiecałam- wstawiam zdjęcie z nową fryzurą :) Nie jestem zadowolona, cholernie tęsknie za tamtą długością. Fryzjerka obcięła mi 10cm za dużo, miałam mieć włosy tak do końca dekoltu. a mam do ramion. Taki hełmik na głowie wyszedł. Mam nadzieję, że szybko odrosną.












Po lewej zdjęcie z lipca 2013, po prawej zrobione tego samego dnia, ale po ścieniowaniu i degażowaniu (to chyba nie jest jedno i to samo).
Przed samym ścięciem miałam dłuższe.









Soł, ta przemiana nie jest najlepsza, ale może pomoże mi w osiągnięciu innych rzeczy. Mimo, że ubolewam nad stratą mojego pięknego owłosienia- biorę się w garść i lecę dalej. Ale na efekty trzeba poczekać.

x

REVOLUTION

  Wybiła północ, czyli nadszedł dzień 21 sierpnia 2014, zwyczajny czwartek w zwyczajnym miesiącu, zwykłego roku, zwykłego stulecia- zwykłego człowieka. To właśnie dziś zaczynam zmieniać swoje życie, od wyglądu po charakter, naprawdę. Zawsze to mówię, jeśli czegoś nagle chcę, ale teraz jestem przepełniona w **** pozytywną energią i nie zamierzam tego zmarnować :) Zaczynam o godzinie 15:00 od ścięcia włosów, kończę za rok, może trochę więcej albo mniej zupełną odmianą. Zamierzam przyłożyć się do nauki, spoważnieć, zacząć myśleć racjonalnie i w miarę dojrzale, a przede wszystkim ruszyć tyłek sprzed tej maszyny do tycia! :D Chwila powątpiewam, ale mam nadzieję, że tym razem dopnę swego i uda mi się dojść do wymarzonego celu. Chcę zmiany o 180 stopni, ale nie takiej, żeby za jakiś czas znowu zmienić się o tyle samo i powrócić do tego co jest teraz. Gdybym nie zakończyła czegoś ważnego w kwietniu- dzisiaj byłabym innym, tym wymarzonym przeze mnie człowiekiem. Dlatego teraz nie mam zamiaru przerywać i się zatrzymywać- o nie. Lecimy do przodu z tym koksem i walczymy o swoje! :)
  Zmiany są ważne, szczególnie jeżeli jest się człowiekiem takim jak ja- który nie lubi czegoś zmieniać, boi się tego. Jednak zmiany na ogół sprawiają, że wszystko staje się lepsze. I nie chodzi tu o jakieś zmienianie ubrań, fryzur. Trzeba zacząć się przełamywać i pokonywać swoje lęki. Właśnie teraz chcę pokonać swój największy lęk- lęk przed moim prawdziwym obliczem :) Boję się pokazać swoją prawdziwą twarz, zachowuję się tak, żeby podpasować się innym, jestem nieśmiała i nie lubię się wychylać. Muszę to zmienić. Od teraz będę się angażować, nawet jeżeli wynikną z tego kłótnie. Płaczę, gdy się denerwuję, gdy ktoś mnie krytykuje, krzyczy na mnie. Tak, płaczę. Jak beksa. Ale pokonam to. Nie mogę być słaba jak spróchniały most. Nie. 
NIE BÓJCIE SIĘ SIEBIE. Naprawdę! Miejcie gdzieś zdanie innych. Przez to ominęło mnie wiele fajnych spraw w życiu, podjęłam decyzje nie w ten sposób co trzeba. Teraz tego żałuję. Nie pozwólcie, żeby ktoś stanął Wam na drodze.
Nawet teraz. 

XOXO

PS: Po południu dodam zdjęcie przemiany, haha xD 

nic

każdy z was miał pewnie kiedyś taki moment, kiedy nie wiedział o czym pisać. mam w głowie wiele pomysłów, ale po chwili wydają się mi być bez sensu i rezygnuję. 
napisałabym co robiłam przez cały tydzień, ale w sumie nie mam co opowiadać. w weekend miałam gości, był grill, oblewanie się wężem. tyle. no i dostałam nowe łóżko do pokoju- w końcu mogę bezpiecznie spać u siebie. siedziałam w domu całe dnie, zwykle przed komputerem. nie, nie zapomniałam o blogu, wchodziłam na niego kilka razy, ale w pewnym momencie wydał mi się być bez sensu. nie wiem co się ze mną dzieje.
mam fazę na problem ariany i sign eda. taka mała odmiana w moim guście muzycznym.
boję się szkoły. ale o tym w innym poście.
już mam tysiąc pomysłów na nowe posty, ale nic z tego wyjdzie. jak na razie żegnam Was i zostawiam z obrazkami. papa. x.