|DAY15-16| hehe




Ta zasada pisania jest bez sensu, serio. I tak się nie nauczę systematyczności. Od dzisiaj piszę, kiedy mi się tylko chce. Przerywam wyzwanie.
Albo nie, bo jest fajne. Nie wiem w sumie. Może bez zasad ale z zasadami? 100 dni, ale wyrwanych z kalendarza, nie po kolei. Ok. Niech tak będzie.
W sumie nie wiem jak będzie. YOLO.
Jutro jadę na konkurs, idę tylko na 1 lekcje, nie muszę się uczyć wzorów, sikam ze szczęścia, płacze, kisnę, umieram. Serio. Taka ulga. Jeszcze walnę 75% i będę mieć spokój z egzaminem z historii. Hehe. Chciałabym. Ale to nie takie łatwe, skoro się nie uczyłam wcale. Lipton.
Z niemieckiego też bym chciała, ale to nieosiągalne. Eh. Życie jest straszne! Założę zaraz depresyjnego tumblra, wezmę łyżkę i podetnę sobie nadgarstki. 
Boże, czuję się jakoś inaczej psychicznie. Tak bardziej pewnie, niezależenie, haha. Buntuję się.
Kurde, słucham tych starych piosenek Eneja od wczoraj i wspomnienia wracają. Jak na konkursie teatralnym z ukraińskiego w piątej klasie miałyśmy 'Pan Babilon' w tle jako przerywnik, gdy przygotowywałyśmy scenę. I pomyśleć, że to wszystko przed MBTM. Czuję się taka wyróżniona, bo znałam ten zespół przed ich tą całą sławą, tak, chwalę się, haha. Gdzie w szafce mam nawet autografy, które dostałyśmy od mamy jednego z chłopaków. Hehe. Wspomnienia są spoko.
Dobra, kończę, bo w sumie nie mam co opowiadać. Do następnego!

nieważne

|DAY12-14| powrót do żywych



Hejka. Nie pisałam z dwóch powodów- byłam chora, wskutek czego nie chciało mi się. W sumie dalej jestem chora, ale już jest lepiej. W piątek nie poszłam do szkoły, jej. Cieszę się, że jednak tak zdecydowałam, bo przynajmniej trochę się wygrzałam w łóżku. Nie mam co opowiadać, bo tak naprawdę nic nie robiłam przez te trzy dni. Jedynie w sobotę wyszłam na godzinny spacer, tak o, żeby zaczerpnąć świeżego powietrza. No dobra, chciałbym, żeby tak było. Pewien osobnik wyciągnął mnie z domu, żebym mogła porobić mu kilka zdjęć. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie mój stan umysłowy, który nie pozwolił mi wyzwolić się twórczo- zdjęcia nie wychodziły, a po zrobieniu każdego musiałam chwytać za chusteczkę. Do tego wszystkiego doszło moje prawe-ślepe oko, z którym muszę chyba pojechać do okulisty. Nie wiem, co z nim jest- na lewe widzę idealnie, a prawe jakoś oślepło strasznie. Aż nienormalnie. 
No. Potem wróciłam do domu, wykąpałam się i do łóżka. Dzisiaj też leniwiec, chociaż zakładałam sobie w środku tygodnia, że będę się uczyć do konkursów. Oczywiście nic z tego nie wyszło, dalej jestem tępa i nie wiem po co tam jadę. Lipton.
Mam ochotę na bezy, o, 15:15. Zjadłabym też pizzę, taką z samym serem, mmm. Moje kubki smakowe domagają się rzeczy, których od dawna nie jadłam. Masakra.
Dobra, nie wiem co więcej pisać, muszę się zregenerować. Miłego!


niedorozwoje z ferii

|DAY10&11| sick






  Witajcie! Nie pisałam wczoraj, bo znowu mi się nie chciało. Przyznaję bez bicia, haha.
  Pisałam sprawdzian ze wzorów- jestem zadowolona! Uczyłam się od 22:40 do 1!  Pobiłam chyba rekord, od dawna na niczym mi tak nie zależało :D Jednak opłacało się, zrobiłam w sumie jeden błąd, bo zapomniałam dopisać kwadrat w jednostce przyspieszenia, no i chyba źle rozpisałam wat.Ale mimo wszystko udało mi się, pierwszą część zaliczyłam- mam nadzieję, że dostanę 5, ewentualnie 4. W następną środę kolejna część, a potem konkurs z wosu. W zasadzie nie wiem czy się uczyć, czy nie, bo bardziej zaczęło zależeć mi teraz na niemieckim. Gdybym zdobyła te 75% to nie musiałabym pisać egzaminów, więc z nauką byłoby mi łatwiej i mogłabym się skupić bardziej na innych przedmiotach. A tak to mam niemieckiego w tygodniu aż zanadto. Ciężkie życie. 
  Nawiązując do tematu- ostatnio w biedronce zauważyłam repetytorium z niemieckiego, więc dzisiaj chciałam iść i je zakupić, ale niestety już go nie było. Kupiłam zatem jedną książkę, którą chciałam już od dawna i drugą całkiem spontaniczne. Pierwsza to "Bóg nigdy nie mruga" Reginy Brett. Słyszałam tylko o "Jesteś cudem", ale ta książka też mnie zaciekawiła. Na pierwszy rzut oka zapowiada się pozytywnie, może coś z niej wyniosę.
  Druga natomiast to w sumie nie książka... Było mnóstwo "Zniszcz ten dziennik", ale stało się to tak oklepane, że odechciało mi się kupić. Moją uwagę przykuła jednak 'To nie książka". Jest ona chyba bardziej stworzona w celach artystycznych, niżeli destrukcyjnych, więc bardziej mi odpowiada. Nie planowałam jej zakupu, więc mam nadzieję, że się nie zawiodę. 
 Chciałam też kupić płyty One Republic i Lany, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam, bo jest tam ten denerwujący slogan 'zagraniczna płyta, polska cena'. Całkiem psuje cały design okładek. Lipa jednym słowem.
 Nie wiem czy wspominałam... ale chyba nie. Byłam wczoraj w kościele na środzie popielcowej, tak po prostu udałam się tam z kolegą i koleżanką w czasie lekcji. Uratowaliśmy w ten sposób klasę od jedynek ze sprawdzianu- został przesunięty, bo zbyt dużo osób było nieobecnych :) Na nieszczęście piszemy go jutro, ale nie chce mi się uczyć. Wracając do tematu. Nie zmieniałam butów, w szkole noszę zwykłe trampki a poza glany, zmieniam je przed lekcjami. Postanowiłam akurat wtedy ich nie zmieniać, no bo po co. Przeszłam pół miasta- nic. Ale w kościele moje stopy cierpiały, podłoga była tak lodowata, że szkoda słów. Cała guma przemarzła, haha. Teraz żałuję za swoje grzechy, dosłownie xD Siedzę z zatkanym nosem i potwornym bólem gardła. Nie wiem czy iść jutro do szkoły, strasznie nie lubię zostawać w domu, kiedy wszyscy inni normalnie siedzą na lekcjach- czuję, że coś mnie omija. Jestem dziwna.
  Dobra, nie wiem co więcej mogę napisać. Chyba nic więcej się nie wydarzyło. 
  W takim razie do następnego!









|DAY7&8| ups




  Oj. Chyba teraz będzie tak częściej. Nie mam czasu. Znaczy mam czas, ale mam tyle do roboty, że nie wiem na co go przeznaczyć- kończy się na tym, że nie robię nic. To dołujące.
  A tak, wow. Nie było posta... wyświetlenia dzienne dalej na tym samym poziomie. Dobra, wchodzicie na bloga, ale dajcie jakiś znak życia, haha. Tak dziwnie mi się pisze- wiem, że inni to widzą, ale nie wiem, co o tym sądzą.
  Jeśli chodzi o szkołę, to dalej nie zrobiłam nic pozytywnego w kierunku nadchodzących sprawdzianów. Czuję taką niechęć do wszystkiego. Totalna deprecha, haha! Wszystko mnie denerwuje, dzisiaj w szkole nerwy puściły mi tak całkowicie. Znowu wf nie zbyt zachęcający do ćwiczenia, lekcja matematyki jak w psychiatryku.... A wydawało się, że wszystko może odbywać się normalnie. W każdym razie nie mogę doczekać się, aż w końcu pójdę do nowej szkoły. Ciągle ogarniają mnie wątpliwości, czy aby nie zostać w tej szkole dalej, ale trzyma mnie tu tylko garstka przyjaciół... Mam nowe ambicje dotyczące liceum, chciałabym zacząć chodzić na jakieś dodatkowe zajęcia, nie wiem, udoskonalić grę na gitarze, czy cokolwiek. Ostatnio rzadziej gram, chociaż miewam momenty, że siadam przed tym ekranem, szukam jakiejś tabulatury i brzdąkam tabami, bo na normalne granie nie mam totalnie ochoty.
  Będzie jakiś konkurs fotograficzny z biologii, w sumie czemu się nie zapisać, mam nawet już zdjęcia pasujące pod temat. Ale z drugiej strony mi się nie chce. Boże. Ale siedzi we mnie leń. Po prostu masakra.
  Nic mi się nie chce. Nic. Mogłabym leżeć w łóżku, oglądać seriale i pić herbatę. Jedyne, czego potrzeba mi do szczęścia. 
  Dobra, nie będę więcej pisać, bo mi się nie chce XD Haha. Liczę na Was. Nie ukrywajcie się, haha.
Dobranoc!


k o c h a m to zdjęcie

|DAY6| bla bla bla




Hejka! Dzisiaj będzie bardzo krótko, bo jestem zmęczona. Byłam w szkole na tym zebraniu, na szczęście moi rodzice nie poszli, haha. Obejrzałam występy- przynajmniej to mi urozmaiciło weekend. 
Jutro mam zamiar uczyć się wzorów na fizykę, mam nadzieję, że mi to wyjdzie.
Dobra. To tyle. Chciałam po prostu zaliczyć dzień, haha.
A no, dzisiaj walentynki tak btw. Ale to chyba każdy wie. Nie rozumiem dlaczego tak wiele osób narzeka na to święto, bo nie ma drugiej połówki. Ktoś na twitterze napisać dość mądrą myśl 'nie narzekaj, że jesteś sam w walentynki. niektórzy nie mają mamy w dzień matki albo taty w dzień ojca'.
No. Teraz to chyba tyle.
A, jeszcze co do nowego docinka TVD- Liz umarła, strasznie ryczałam. Cały odcinek zepsuli pocałunkiem Steroline. Nienawidzę ich jako pary, kocham jako przyjaciół. Caroline zamiast być z matką w chwili śmierci, wolała masować usta Stefana. ALE OK. 
DOBRA, TERAZ SERIO KONIEC. DOBRANOC!

pierwsze lepsze zdjęcie, akurat mój screen z simsów, haha. 
jak romantycznie, akurat się wpasowało do dzisiejszego święta XD
PS: Ten koleś to Malfoy, a laska to dziewczyna z mojego potterowskiego ff XDD


|DAY5| piątek 13



  WITAJCIE! NARESZCIE PIĄTEK! Co z tego, że trzynastego, ale piątek! W końcu odpocznę. Nie chcę dzisiaj zbyt dużo pisać, bo w sumie nie mam o czym i zbytnio mi się nie chce. Mam totalnego lenia. Jutro może się bardziej rozpisze, jak w końcu porządnie się wyśpię, bo od wczoraj jestem strasznie śpiąca- siedzenie do późna jednak mi nie służy, a nie jak sądziłam na początku tygodnia. 
  Jutro jest zebranie rodziców o 15, jadę do szkoły i ogarnę jak zrobili prezentację, bo będzie tam moje zdjęcia, uhg. Poza tym jedno już wisi na tablicy, masakra. Nawet tego nie skomentuję. 
  Hm. Co jeszcze? Nic więcej ciekawego się nie wydarzyło, oprócz tego, że przez to, że kupiłam wczoraj te słuchawki, słuchałam muzyki dosłownie od 7:30 do 13:00 (last.fm). Wpadłam totalnie. Szkoda tylko, że skończyło mi się miejsce na karcie pamięci, 300 piosenek to nie tak dużo. I to nie jest sarkazm, to naprawdę mało. Muszę kupić nową, bo przez spotify znalazłam tyle super muzyki, że no normalnie nie mogę. W sumie mogłabym mieć spotify na telefonie, ale mam cegiełkę, że tak powiem + pożarło by to strasznie dużo internetu.
  A tak kontynuując temat szkoły- uwielbiam kończyć o 13. Rzadko się to zdarza, ale z racji, że ostatnią mamy wychowawczą, a odrobiliśmy ją we wtorek z nowym wychowawcą- dzisiaj jej nie mieliśmy. Tak to wracam do domu zawsze przed albo po 17. Życie jest piękne.
  Dobra, miłego wieczoru i tak dalej! 

screen z jakiegoś vyrta, bo dziadu nagrał filmik promujący koncert w Polsce!
obejrzyjcie go, jest naprawdę.... słodki? XD




|DAY4| tłusty czwartek, mój pokój


PS: JUTRO KONCERT EDZIA ♥


  Witajcie w kolejnym dniu! Kurde, nie mam weny, haha. Musiałam się zatrzymać na chwilę, bo nie wiedziałam, piszę. Cóż. Ten dzień był w sumie normalny... po lekcjach pojechałam na zakupy. W końcu kupiłam sobie słuchawki, nie takie, jakie lubię, ale wolę mieć jakiekolwiek swoje, niż żebrać po innych. Kupiłam także pomadkę nawilżającą z nivea, vitamin shake. Przepięknie pachnie mieszanką malina&wiśnia! Moje usta były w okropnym stanie, skórka schodziła ze skórki, wczoraj nawet leciała mi z nich krew. Dzisiaj nałożyłam już tą pomadeczkę 3 raz, jest o wiele lepiej, serio. Hm.
 Kupiłam dzisiaj także kakao i danonki, z racji tego, że jest tłusty czwartek oczywiście. Zjadłam symbolicznie jednego pączka- szczerze, to już odzwyczaiłam się od cukru całkowicie, nawet nie miałam na niego ochoty. Mama upiekła pizzę na obiad, pyszności! Taki jeden dzień wolnego od rygoru się przyda, haha. Kurde, mam teraz taką ochotę na to kakao, że chyba zaraz pójdę sobie zrobić.
  Oglądałam z rodzicami meble i znalazłam super sofę. Szara z dwoma pomarańczowymi poduszkami i jedną wieeeelką z wydrukowanym jakimś miastem, i pomarańczowymi taksówkami. Śliczna jest, serio. Ale nie pasuje do tego, co planuję zrobić z pokojem po remoncie. W sumie czekam na remont już od kilku lat- podłoga w moim pokoju i drzwi swoją historią sięgają czasów powojennych. Jedyne co było zmieniane, to tapety i pomalowanie sufitu, który teraz nie wygląda najlepiej. Mimo wszystko uwielbiam swój pokój, ma ten niepowtarzalny klimat, jest tam cząstka mnie. Kocham moje plakaty na ścianach, stare meble i zabawki z dzieciństwa. Jest idealnie. No dobra. Czegoś mi brakuje. I tak czekam na remont, nie oszukujmy się, haha. Ostatni był przed moją komunią- końcówki tapet zazwyczaj zakleja się paskiem, posiadam taki, jednak jest w.... kwiatki, wzorki, drzewka, słoneczka i chmurki.... cały niebiesko-żółto-pomarańczowo-zielony. Do tego żółty sufit (nie pytajcie, haha). Najlepsze jest jednak to, że pod tą całą tapetą są jeszcze malunki, które zrobiła mi mama, gdy byłam mała. Wtedy ten pokój był w ogóle jak nie mój, białe ściany i fototapeta z wodospadem. Ale wiecie, coś w stylu lat 70-tych. Pamiętam, jak mama namalowała mi Kubusia Puchatka. Patrzę teraz na regał przy drzwiach. On tam nadal jest. A ja siedzę przy biurku, za którym znajduje się sarenka. Tyle pamiętam. Gdzieś jeszcze jest chyba księżyc. Wspomnienia. Kocham je, serio. Ciekawe, czy jest gdzieś jeszcze moja pierwsza napisana książka... przygody Kubusia Puchatka napisane przed jego portretem. Wszystko ładnie zasznurowane, z okładką i rysunkami w środku. Kurde no.
  Dobra, muszę lecieć. Jutro jest piątek, nareszcie! Miłego wieczoru!

Już tak bardzo nie tęsknie- jeszcze, hm.. 
troszeczkę ponad pół roku i będą jak te na zdjęciu, haha.

|DAY3| środa i z górki...


  Siemaneczko! Witam Was w ten jakże piękny wieczór. Mimo 3 z odpowiedzi z polskiego i 3 z kartkówki z fizyki jestem cały czas pełna energii. Co prawda dzisiaj jestem troszeczkę senna, w sumie sama nie wiem dlaczego. I kompletnie nie wiem o czym do Was pisać. Naprawdę. Pustka w głowie.
  Kurde, nie mogę doczekać się weekendu. Mam już dość szkoły, a to dopiero był 3 dzień.
  Jutro mam aż 3 polskie, nie wiem, jak je przetrzymam. Na jednym z nich piszemy rozprawkę z lektury. Co jeszcze... dzisiaj ponownie robili nam zdjęcia do prezentacji+na tablicę, bo na tamtych było niedobre tło...   Wyszłam brzydkooooooooo. Strasznie brzydko. Jak zwykle zresztą, haha.
  Dobra, nie będę się na siłę starać, haha. Kolorowych snów!




|DAY2| pozytywnie!

  



  Siemaneczko! Jejku, jak ten czasu szybko leci, dopiero co szłam dzisiaj spać haha. Kurde, mam super humor, naprawdę. Mieliśmy pisać jutro sprawdzian ze wzorów z całych trzech lat, oczywiście trzeba było się ich nauczyć- miałam na to całe dwa miesiące. Kiedy chciałam zacząć się uczyć? W ferie. Kiedy zaczęłam? Wcale. Tak więc jeśli chodzi o nauką fizyki- jest ze mną u mnie ciężko. Na szczęście pani zadzwoniła i przełożyła je na następny tydzień+ rozłożyła je na dwie części. Czy to nie cud?! Do tego na jutro mamy napisać referat, również na fizykę, co bardziej mi odpowiada, bo kocham pisać, haha. Świetnie się bawiłam układając te piękne, złożone zdania o silniku elektrycznym. No dobra, nie tak piękne. Najpierw napisałam na brudno małymi literami, tak pół kartki- myślę: będzie OK. Przepisuję na czysto... no i tu zonk. Bo zorientowałam się, że zostanie mi dużo miejsca, a minimum to cała kartka A4. I zaczęłam dopisywać spontanicznie, co tam wyczytałam... W każdym razie jestem zadowolona ze swojej pracy, przynajmniej nie mam żywcem ściągniętego z internetu. Liczę na 5! 
  No i wczoraj chyba wywróżyłam, bo dzisiaj w końcu poinformowali nas o wynikach z przyrodniczych. Miałam 21/30 punktów, także WOW, szczególnie, że poszło mi najlepiej w klasie. Jestem mega zadowolona. Szkoda tylko, że są to próbne egzaminy, a nie prawdziwe. Gdybym miała takie rezultaty na właściwym teście- MIODZIO :D
  Hm, co jeszcze. Dzień był w miarę udany, tak sądzę. Zrezygnowałam z dodatkowego niemieckiego, bo mam już go trochę dość. Jedna godzina w tygodni nie zając, nie ucieknie, haha. W poniedziałki mam dwa niemieckie rano, w środę jeden i w czwartek jeden. Do tego dodatkowy niemiecki we wtorki i środy. Plus od czasu do czasu przychodzę przed lekcjami. Wszystko dlatego, że jadę na konkurs kuratoryjny. Nie chciałam, serio nie chciałam, no ale przymus to przymus. Jadę jeszcze z wosu. Co prawda miałam się uczyć już od grudnia... ale nawet nie otworzyłam książki. Nieważne. Co będzie, to będzie. Patrzę na to z optymizmem. 
  Dobra, to chyba koniec na dzisiaj. Co więcej mogę napisać? Alert. Pytanie retoryczne.
  Cóż, dobranoc, miłego dnia w szkole i czego sobie tam życzycie!


Zapraszam Was na mojego aska i last.fm 




ale długie włoski, oho, to zdjęcie ma już rok.

#100 happy days |DAY1|

  Witajcie w tym jakże pięknym, poniedziałkowym wieczorze! Wczoraj oficjalnie zakończyłam ferie, więc dzisiejszego poranka musiałam wybrać się do szkoły. Nie byłam na to gotowa, dalej nie jestem na to gotowa. Potrzebuję jeszcze chwili przerwy, serio. Cały ten tydzień mamy zawalony sprawdzianami, a szczególnie jeśli chodzi o środę: klasówka z matematyki, wzory z 3 lat z fizyki, słówka z niemieckiego i coś na chemii :) Strasznie denerwuje mnie fakt, że niektórzy nauczyciele sądzą, że mamy tylko ich przedmiot do nauki. Najgorzej jest teraz, kiedy zbliżają się testy. Na szczęście ja aż tak wielkich problemów z nauką nie posiadam, pomijając moją niezdolność do zrozumienia najprostszego pojęcia z chemii i wkucia do głowy jakichkolwiek fizycznych wzorów. Wszystko inne mam pod kontrolą. Ostatnie próbne egzaminy z polskiego napisałam na 98%, matematyki 75%, niemiecki podst. 88% i rozsz. 54%. Wyników z przyrodniczych nie znam, bo testy zagubiły się gdzieś w szkole. Ale też chyba nie poszły mi źle- z tego, co dowiedziałam się na chemii, miałam jako jedna z dwóch osób 5/7 punktów akurat z tego przedmiotu, więc jestem pozytywnie zaskoczona.
  Wracając do tytułu posta- jak pewnie zauważyliście, postanowiłam rozpocząć serię 100 happy days. Będzie to polegać na tym, że postaram się codziennie wrzucić jakiś post- nieważne o czym. Mogą to być moje rozważania na dany temat, jakieś nowinki, tagi, poradniki. Mam dużo pomysłów, ale trochę mało motywacji do ich zrealizowania. Lubię blogować, ale ostatnio nie czerpię z tego satysfakcji. Niestety coś w głębi mnie ciągle zmusza mnie do przelewania siebie w jakąś formę, ukazania tego światu. 
  W każdym razie, zaczynając od dzisiaj, oficjalnie rozpoczynam serię 100 happy days, czyli 100 postów dzień po dniu. Moim pomysłem jest podsumowanie postu czymś pozytywnym, co sprawia mi radość. 
 Ostatnimi czasy jestem bardzo szczęśliwa i usatysfakcjonowana z mojej egzystencji, haha, jaki naukowy tekst :D (wowo, Paulina wstawiła emotikon inny niż uśmieszek).  Po prostu cieszę się wewnętrznie ze wszystkiego, mam ochotę skakać, cokolwiek. Endrofiny, endrofiny. Może to skutek zmiany mojej diety, czuję się o wiele lepiej niż na początku stycznia. W każdym razie muszę pojechać zrobić wyniki krwi- ostatni raz byłam w maju, więc już dawno temu. 
 To chyba koniec na dzisiaj, nie chcę wyczerpywać limitu słów, haha. Miłego wieczoru, w sumie mogę życzyć Wam już dobranoc! 





plany na najbliższą przyszłość

Jest 4:10 a ja zaczynam pisać ten post. Chcę Wam przekazać krótkie info, że jak zwykle postaram się pisać regularnie. Zabrało mnie na nocne rozkminy, tak więc postanowiłam od następnego tygodnia wstawiać w tygodniu minimum jeden post, może stworzę jakąś serię, w sumie mam nawet pomysły. Nie wiem jak to będzie. Nie myślę teraz świeżo, haha.
Cóż więcej mogę przekazać? Ferie mi się kończą, ubolewam, muszę się uczyć. Ale i tak tego nie robię. Pożałuję. Mam 3 klasówki w tym tygodniu, do tego wzory z fizyki z 3 lat. I kartkówki.
Ale damy rady. Jadziem pozytywnie.
Dobra, kolorowych snów! Może zsunę się już do łóżka. Zobaczę.
4:13, kończę. BRANOC! W sumie ranek.