witajcie. znowu. ponownie. jejku, ale mi się chce śmiać. obiecywałam posty w listopadzie, jutro będzie już luty. założyłam nowego bloga, ale nie mogę tego tak zostawić, po prostu nie mogę. podoba mi się bardziej, bardziej też go lubię. kocham to miejsce. jest takie sentymentalne, chociaż istnieje tylko pół roku.
nie wiedziałam z czym do Was przyjść po takiej przerwie, dlatego postanowiłam napisać co leży mi na sercu. w sumie takie długie posty do czytania chyba są nudne- napiszcie mi co o tym myślicie. albo nie piszcie. w końcu to mój blog i będę pisać jak w danym momencie będzie mi się chciało. w końcu od tego są blogi, nie? to taki nasz mały kącik w sieci, taki maciupeńki, niezauważalny pośród miliarda, biliona czy łuj wie ilu danych.
mam problem ze sobą. chcę pisać, czuję potrzebę dzielenia się sobą z innymi, ale jestem zbyt leniwa i brak mi motywacji, wskutek czego wszystko się we mnie zbiera, aż w końcu nadchodzi jakiś moment i po prostu pękam. jestem dziwna. chodzę po domu i mówię sama do siebie, co napisałabym w poście na blogu lub po prostu powiedziała nagrywając jakiś vlog. pokazuję sama dla siebie rzeczy, robię sama dla siebie tagi. jestem bardzo dziwna. boję się to wszystko wrzucić do sieci, mam jakąś blokadę. już dawno byłoby tu mnóstwo postów, gdyby mnie moje lenistwo i strach.
boże, tak bardzo polecam Wam album viva la vida by coldplay. kocham ich od dawna, ale dopiero niedawno doceniłam tą płytę.
KAROLINA CZARNECKA. boże, ludzie, to jest cudowna kobieta! ta jej płyta jest super, serio, nie mogę tego wyrazić słowami. teraz słucham placebo, ogólnie ostatnio otworzyłam się na zespoły i osoby, o których do tej pory tylko słyszałam.
i już mam pomysł na posty. muzyka. będę się dzielić muzyką. ale to było proste. jejku.
aż sama do siebie się uśmiechnęłam. dobra, dosyć tego. idę. jutro, muszę jutro coś tu dodać.... coś normalnego. jakaś tematyka, whatever. idę. idę. idę.
narazie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz